czwartek, 19 listopada 2009
skupienie, odroczenie, wiatr w szyby
poniedziałek, 16 listopada 2009
Borys Lankosz w 2tygodniku:
Tyle mi wystarczy.
Jestem nasycony.
Kraków nie daje mi już energii.
wtorek, 10 listopada 2009
the pills will help you now
antoni libera, madame, znak, krakow 2008
czwartek, 05 listopada 2009
fiolet z powiek niezmywalny, pokruszone cienie pod oczami.
czerwony punkcik i poczatek sinca w zgieciu prawej reki.
wyniki jutro rano. wizyta we wtorek.
pale papierosy. mysle tylko na dwa dni do przodu. listopad jest zlym miesiacem. nie usmiecham sie. reaguje agresywnie, gdy obcy mezczyzni dotykaja mojego ramienia w windzie. zapomnialam cala poezje, mysle gdzies indziej.
ida kolejne tygodnie, miesiace bez weekendow.
stieg larsson, mezczyzni, ktorzy nienawidza kobiet, 2008
hey, milosc! uwaga! ratunku! pomocy! 2009
poniedziałek, 26 października 2009
podobno wygladam nieszczegolnie. wczoraj wielominutowy skurcz prawej stopy, nigdy az tak silny. inne bodzce nie docieraja. cialo nie czuje. receptory zmeczenia wylaczone.
alice munro uciekinierka, wydawnictwo dwie siostry 2009
piątek, 02 października 2009
jeszcze nie wiem, czy z tego wyszlam, na pewno wychodze poza czas.
obsuwa(m sie).
niedziela, 27 września 2009
nie polecialam. dwa zestawy antybiotykow, siedem dni bez wychodzenia z domu. dzis w drodze na dworzec miasto ogladam jak przez szybe. nierealne, odklejone
madryt podobno nie ucieknie?
niedziela, 20 września 2009
w warszawie poszlo dobrze. najlepiej jednak w czwartek wieczorem, w obiekcie znalezionym, na czerwonej kanapie, z b. jak dawno, dawno temu, za gorami. bardzo za nia tesknilam
czytam rodzinna historie leku i zarzucam, to nie to, to nie te slowa, nie te przezycia, a moze tylko przedzial w pociagu nie sprzyja
gardlo. zimno w stopy. nie wiem, co bedzie z madrytem, jesli nie wyzdrowieje do srody. czy moga nie wpuscic mnie do samolotu?
poniedziałek, 14 września 2009
przewodnik po madrycie, szara plyta rojka z offa, film N/O
nagrody, głaskacze
czwartek, 10 września 2009
w jesien wciagam sie opornie, znam juz koszt. w zeszlym roku o tej porze dzialo sie to samo, wtedy nie znalam. teraz staram sie obronic. ale i tak bola mnie zaczepy miesni szczeki. wczoraj powalajacy bol glowy nie pozwala dluzej podtrzymywac fikcji, ze zawsze dam rade i ze jestem niezniszczalna. cialo samo zna granice, cialo samo krzyczy, ze to juz tutaj.
wieczorem faktury do ksiegowosci, godzina marszu, czuje miesnie. napiecie z umyslu przenosi sie do ciala. tak lepiej.